

Kto żyw udał się pod główną scenę, gdzie pod namiotem stała już sporych rozmiarów kubikowa konstrukcja. Choć elementu „live” w spektakularnych występach Brazylijczyka nie ma zbyt wiele, a pobudzająca wyobraźnię warstwa dźwiękowa nie wymaga naszym zdaniem równie rozbudowanej oprawy, to zobaczenia go na żywo nikt nie zapomni zbyt szybko. Bez feerii barw i błysków świateł natomiast - na scenie Red Bulla - swoje obrazy malowali dźwiękiem przedstawiciele szeroko pojętej sceny beatowej. Rozedrgane perkusje, przesterowane syntezatory, zwiewne melodie i rapowe wersy przeplatały się ze sobą w występach Eleven Tigers, Daisuke Tanabe, Jeremiaha Jae'a i Teebsa. Za zamkniętymi powiekami, bujający się słuchacze oglądali filmy, których rozmach mógłby wzbudzić zazdrość w twórcach ISAMowego show.
Showmańskie zapędy nie są też obce występującemu następnego dnia na dachu Red Bullowego Tourbusa, Lunice'owi. Młody Kanadyjczyk - nieustannie tańcząc za gramofonami - łączył hip-hopowe acapelle z potężnymi basowymi beatami. „Plażowa” scena z każdym kolejnym numerem zapełniała się coraz większym, rozbujanym tłumem w którym raz po raz przewijały się „gwiazdy” innych scen. Pośród przebierających nogami ludzi, wyróżniał się spowity kłębami dymu, potężny gość w rastamańskiej czapie. Chwilę wcześniej Ras G zagrał jeden z najciekawszych setów festiwalu. Na niskopiennym fundamencie budował swoje wielopłaszczyznowe, kosmiczne konstrukcje. Uderzając w pady samplera zdawał się przechodzić kolejne etapy rozklekotanej, dziwnej platformówki. Na pierwszych levelach naszego zainteresowania odpadli natomiast Mary Anne Hobbs, Oris Jay i Roska. Nadużywanie wobbli, zbyt częste „przewijanie” i tandeciarskie zapędy w połączeniu z rzęsistym deszczem prawie wygnały nas do domu, lecz pokusa usłyszenia Lorna i Pearson Sound okazała się zbyt kusząca. Podczas gdy reprezentant Brainfeedera zaprezentował smolisty, instrumentalny hip-hop (do którego zresztą nie omieszkał pokręcić na scenie nóżką Lunice), Ramadanman w przestrzenny, zwiewny sposób stylowo zamknął drugi dzień festiwalu.
Tekst: Filip Kalinowski
foto: www.facebook.com/NowaMuzyka